2006
wrzesień
2005
czerwiec
2004
sierpień
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2001
grudzień
listopad
październik

 


Kiedyś będę podły, na razie pozostaje wam czekać.

skomentuj (3)


Nowy oddech na szybie
Taki miękki i niewyraźny
Kiedy wespniesz się na ten szczyt
By poczuć chłodny wiatr na twarzy
Zrozumiesz wtedy, że wszystko
Wszystko, co kiedyś ceniłeś
Zostawiłeś za sobą gdzieś
Gdzieś tam daleko w dole
Gdzieś tam porzuciłeś


skomentuj (0)


Strącam sen myślą
Teraz patrz jak będą lecieć
Wczoraj mnie nie było, a dziś jestem
Bądź więc ze mną i nie patrz w słońce
Wracam drażnić zmysły
Słowem jak igłą w podniebienie
Czasem miękko i delikatnie
Jak płatek śniegu lekko mrożąc
Wczoraj mnie nie było, a dziś jestem


skomentuj (5)


Chcesz coś powiedzieć?



Lepiej milcz!


...


skomentuj (8)


NIEŚMIERTELNA wizja przyszłości
Wieczna miłość bez granic
Przeszłość snująca się niczym dym
Czarna i mroczna
Widzę za sobą cień
Nie mój, lecz potwora
Podąża za mną, prześladuje
Próbuję uciec, lecz nie mogę
Krew, pełno krwi, zła
Wycie wilka w oddali
Tylko mrok dookoła
Dźwięki, dużo dźwięków
Odgłos rąbanego drewna, krzyk, płacz
Narastają, są coraz bliżej
Wibrują w moich uszach przeraźliwie
Stają się nie do zniesienia
Oni się boją, ja już nie mogę.


(w ramach przypomnienia)

skomentuj (3)


Wyrwany z letargu przez potęgę miłości
By dotyk twój głęboko w duszy poczuć
Jak narkoman heroiny pragnę twego ciała
Bym się mógł najeść do syta, choć raz
Upić twym widokiem i paść do stóp


skomentuj (3)


Zgęstniały myśli w mojej głowie
Zrobiłem kolejny krok naprzód
Stąpając ostrożnie w ciemności
Słyszę w oddali rytm
Wciąż ten sam, powtarzany bez końca
Nieznośnie męczący, twardy dźwięk
Trzymając się za głowę brnę dalej
Me uszy pragną ciszy, a oczy światła
Potknąłem się, leżę twarzą do ziemi
Zbieram siły by wstać
Gdzie jesteś?


skomentuj (0)


Poczułem krew na rękach
Lepką, gęstą ciecz
Poczułem strach na skórze
Desperacki krzyk
Ciało po chwili zamarło w bezruchu
A oczy zdawały się widzieć inaczej niż zwykle
Usta milczące w lekkim rozwarciu
Dłonie spuszczone, wzdłuż ciała ułożone
Nieunikniony koniec się zbliża
Co jeszcze, o czym zapomniałem?
Skamlanie, bezsensowne bredzenie
Drzwi, klamka
Światło wpada przez coraz szerszą szparę
Strach gdzieś odszedł, pojawił się uśmiech


skomentuj (0)


Za kilka lat
Odwiedzę was znowu
Jako inny... człowiek
Może...

Teraz będę patrzył
Prosto w swoje oczy
Szukając tam ciebie
Później spojrzę w niebo
Policzę gwiazdy
Półsłodkie marzenia
Utracone chwile powrócą
By zmienić naturę grzechu
Coś dobrego bynajmniej się stanie
Bo musi
Pocałuj mnie, przytul i milcz


skomentuj (3)


Zjadłem swój mózg na kolację
W końcu pójdę spać nie myśląc


skomentuj (3)


Wystrzel wzrokiem w niebo
Poproś, by pieściło twe zmysły
Powąchaj ze mną tulipany
Później opowiedz, co czujesz


skomentuj (2)


Teraz czaruje słowem
Głoska po głosce
Moje słowa drążą umysł
Wciąż szukam
Kiedyś zdobędę władzę nad twym ciałem
Lecz serce puste będzie
Jak bym się sprawdził w roli świętego?
Nie dane będzie mi poznać
Proces został rozpoczęty
Lecz tu winną jest ofiara niestety
Kiedyś przyjdzie dzień rozpaczy
A rozpacz tym większa
Im większa pustka w sercu
Skradłaś mą duszę
Pozornie słaba istoto


skomentuj (2)


Mam ochotę na sex
Choć uważam to za pierwotne, mniej ważne instynkty
to jednak ochota jest
i nie mogę tego powstrzymać
Mam ochotę na miłość
taką, jakiej nigdy nie doznałem
Chce skraść ci dusze
i zrobić z niej użytek

skomentuj (3)


Jak kamień w wodę
Przepadł spokój ducha
Wyrzuty sumienia rosną wraz z czasem
Nie trzeba było zabijać
Ostudzić, ostudzić!
Świat wydawał się tak obcy
Lecz jednak naturalny
Dorastaniem człowiek żył
Dojrzewaniem do świadomości
Że gówno wart nasz los
W rękach ze stali
Przemyśleń miałem dość


skomentuj (0)


Dotyk, tak delikatny impuls elektryczny
Nasze myśli krążą po sieci jako setki impulsów elektrycznych
Polećmy, więc razem w tę otchłań, która stała się naszym domem
Lecz to tylko przystanek w drodze ku wieczności
Widzę ciebie tam, na końcu korytarza
Nigdy nie będziesz na tyle blisko, bym mógł poczuć twój zapach
Dokładne parametry nie zostały ustalone
Impulsy wciąż krążą z dnia na dzień jest ich, co raz więcej
Teraz idę spać, jutro wstanę z myślą, że dotknę ciebie znowu


skomentuj (2)


Straciłem wiarę w świat
Już dawno...
Tylko się oszukuję


skomentuj (4)


Niepohamowana chęć?
Tak, nie mogę się powstrzymać
Czekam aż się udławisz
A później wyrwę to z ciebie

skomentuj (1)


Jestem uzależniony od myślenia
Idźcie sobie dalej żyć w swoim ograniczonym świecie
Tracę wątek...
Wy wciąż beznadziejni, nic się nie zmieniło
Próbuję przeprowadzić z wami inteligentną konwersację
Ale przecież to niemożliwe
Żadnych wartości...
Eksperyment dobiega końca
Rezultaty marne, wnioski wyciągnięte
Teraz spierdalać!
Poczekaj, ty możesz zostać
Zdradzę wam mały sekret
Czasami wstydzę się z wami przebywać
Właściwie to często...
Jestem uzależniony od głupoty


skomentuj (0)


Żadnej porządnej myśli wartej zapisania
Żadnego głosu, nawet cichego
Czy ja jestem nienormalny?
Nie, to twoje podejście do mnie jest nienormalne
Żadnej chwili wartej zapamiętania
Piłujesz mą duszę, jak co dzień
Efekty tego zabiegu, coraz marniejsze

skomentuj (2)


Pamiętasz ten dzień, kiedy krzyczeliśmy razem?
Krzyczeliśmy na wiatr, krzyczeliśmy na słonce,
krzyczeliśmy na siebie.

skomentuj (0)


Odkąd skończyłem pięć lat
Mój umysł nawiedzają piekielne wizje
Przerażająca chęć poznania siebie
Nie dane mi było spojrzeć ci w oczy
Byłaś blisko, czasem zbyt blisko
Myślałem o tym ciągle
Jak to będzie, gdy cię spotkam
Co będzie później?
Jaki wpływ będziesz na mnie miała?
Może tylko ty to wiesz
Kiedyś się spotkamy

Mors certa, hora incerta

skomentuj (3)


Znowu twoje wilgotne wargi na moim policzku
Dłonie razem splecione jedność pragną stanowić
Wącham twoje ciało, to pieszczota dla mych nozdrzy
Choć milczą twe usta, za to ciało krzyczy
Prosiłaś, bym prośbę twą spełnił bezwarunkowo
Wypełnił twoją duszę po brzegi smutkiem
Zaspokoić byś wtedy mogła swe pierwotne instynkty
Wołasz o pomoc, lecz nikt nie stara się usłyszeć
Przeraża cię kruchość własnego ego
Jak bardzo możesz zmienić siebie?
Teraz siedzisz przede mną patrząc prosto w oczy
A ja tłumię w sobie strach przed samym sobą
Dotykasz mnie czule, jak gdyby nigdy nic
A ja bym tylko chciał nie wiedzieć, nieświadomym być
Teraz zróbmy to po raz kolejny!


skomentuj (0)


To nie jest o miłości
A kto powiedział, że będzie?


skomentuj (4)


Potrzebuje twoich słów
Jak ziemia deszczu
Skrzydlata myśl trawi umysł
Jak pająk w sieć swą ofiarę schwytam
Składając kształty ze swych marzeń
A ręce same pną się w górę
Niczym węże w rajskim sadzie
A gdybyś wiedzieć chciała
Coś, czego nie wiesz
Kim wtedy będziesz?
A gdybyś poczuć chciała, cokolwiek
Zawołaj mnie, a przybędę
Niczym rycerz w lśniącej zbroi
Wyżarty od środka przez miłość


skomentuj (3)


Kiedyś, gdy byłem mały
Miałem pewne obiekcje na tematy tabu
Myślałem, że nie ma złych ludzi
A świat nie ma przede mną tajemnic
Horyzont był, co tydzień nowy
Czasu mam dużo, będąc samotnym


skomentuj (4)


Myślisz czasem o mnie?
Ja o tobie nie mogę przestać.


skomentuj (0)


Ja jednak wierzę, tylko jeszcze nie wiem, w co.


skomentuj (0)


Jutro znowu przyjdziesz
Naga, jak zwykle
Kusić me zmysły będziesz
A odór mej zgniłej duszy
W słodki zapach będziesz zmieniać
Przyjdź więc, zapraszam
Niech ma podświadomość
Domem ci będzie
Niech moje usta pieszczą twe ciało
Ugryź mnie w policzek
Sprawdź, czy maska na pewno zerwana
Zrobisz mi nową zapewne
Już zapomniałem, jak wygląda moja twarz


skomentuj (0)


Gdybyś odejść chciała
Idź...
Wypełnij mój ból
Mą pustkę w głowie
Nie w sercu
Serce mam od dawna chore
A rany w mózgu są całkiem świeże
Wyżarte przez twoją próżność
Trzymaj ją na smyczy
Bo pożre jeszcze kogoś
A ja byłem taki świeży
Ale kiedy to było
Jakieś dziesięć lat temu
Może wcześniej, już nie pamiętam
To było takie dziwne uczucie
Potrzeba spełnienia
A teraz siedzę tutaj
I kotłuje mi się w głowie


skomentuj (2)


Z cyklu „Dziwne jazdy”
Odcinek pierwszy.


Jutro dokonam aktu autodestrukcji. Czy jest mi źle? Nie, wręcz przeciwnie. Każdy chce umrzeć szczęśliwy. Tak, mogę egzystować w nadziei, że szczęście przetrwa wiecznie, ale po co mam żyć złudnymi nadziejami. Człowiek potrzebuje zmian, bodźca do działania, nie może żyć w wiecznym szczęściu, jego świadomość tego nie wytrzyma. Zatraci swe pierwotne instynkty i skończy się to autodestrukcją.


skomentuj (2)